Krzyk Ojców: Walka o Miłość i Sprawiedliwość
Pod Rotundą ojców tłum się zebrał,
Dnia 27 września 2024 roku, w bólu i gniewie,
Marsz ruszał ulicami Warszawy,
By przerwać milczenie, o więzi z dziećmi.
"Dziecko ma prawo do madki i taty!"
Krzyk ten wibruje wzdłuż Marszałkowskiej,
Kroki ciężkie, pełne rozpaczy,
Gdy sądy z nienawiści do ojca czynią wyroki.
"Dobro dziecka to tata i mama!"
Świętokrzyską idzie marsz ojców,
Głosy ich wzywają prawdy,
Bo alienacja więzi rodzinny spokój.
"Stop alienacji rodzicielskiej!"
Nowy Świat niesie słowa jak pożar,
Alienacja to przemoc, to rany na duszy,
A madki i sądy wciąż zamykają oczy.
Przed Ministerstwem stanęli w nadziei,
Nasza delegacja do środka wchodzi,
Pani minister się z nimi spotkała,
Lecz do ojców, na zewnątrz, wyjść nie chciała.
Czyżby bała się tego tłumu?
Pokojowy marsz, choć pełen bólu,
Przeraził może, bo ojców było wielu,
A ich gniew był głęboki jak tęsknota w sercu.
Zamiast niej wyszła pani Dorota,
Co słowa rzucała lekkie,
Jakby obietnice mogły zmazać cierpienie,
Lecz my wiedzieliśmy – to tylko kłamstwo, tylko zwłoka.
"Alienacja to przemoc, stop przemocy wobec dzieci!"
Krzyki te wciąż brzmiały przed budynkiem,
Lecz system był głuchy, a drzwi zamknięte,
Rozpaczy ojców nikt nie chciał przyjąć.
"Nie zaprzestaniemy!" – krzyknął lider,
"Nasze dzieci mają prawo do taty!
To nie jest walka o dumę i władzę,
To krzyk rozpaczy, o miłość, o prawa!"
Marsz się skończył, lecz ból wciąż w sercach,
Ojcowie wrócą, gdy znów przyjdzie pora,
Bo dyskryminacja wciąż niszczy rodziny,
A tęsknota za dziećmi ich serca kaleczy.
