Moja historia
Z młodości pamiętam, jak matka się trudziła,
Zwariowany byłem, kłopotów nie ubywało chwila w chwili.
Spotkania z dziewczynami, zabawa, śmiech bez końca,
A jedna z nich powiedziała: „Kiedyś ktoś cię zwodzić będzie bez końca.”
Minęły lata, poznałem żonę, w niej miłość znalazłem,
Szczęśliwy byłem, gdy syna w ramionach trzymałem.
W 2012 przyszedł na świat, nasz skarb, nasz cud,
Lecz w 2018 roku los wziął ją zbyt szybko – nagle, bez trudu.
Zakochałem się znów, myślałem, że to jest to,
Szczęśliwy byłem, lecz życie rzuciło nas w chaos, w noc.
Chciałem, by była matką dla mojego syna,
Ale gdy córkę porzuciła, miłość się rozmyła jak mgła o świcie.
W 2020 roku nasz związek runął, serce znów bolało,
Choć walczyliśmy o miłość, czas nas nie oszczędzał mało.
Była separacja, a ona z innymi w ukryciu,
Chociaż syn urodził się w 2021, miłość przepadła w mroku i w milczeniu.
Teraz walczę, by moje dzieci wiedziały,
Że tata ich kocha, chociaż świat się oddalił.
To walka o miłość, o ojcowskie serce,
Choć sił mi brakuje, nie poddam się nigdy.
