W Zatraceniu Miłości
W kręgu dusznych nocy, szukał w świetle dnia,
Miłości, co nie zgaśnie, co serce rozgrzeje.
Lecz jego kroki prowadziły go w błędny kierunek,
W ramiona kobiet, które wciąż tylko raniły.
Publiczne upokorzenia, każdy cios jak sztylet,
Ból w jego sercu, jak ostrze w ciemności.
Załamania w tłumie, łzy skrywane w cieniu,
Smutek w oczach, niepewność w każdym spojrzeniu.
Nie rozumiał, dlaczego zawsze napotykał zdradę,
Dlaczego jego serce nie znalazło upragnionego azylu.
W każdej miłości dostrzegał tylko kłamstwo i pozór,
A nadzieja na prawdziwą – wciąż uciekała z każdym dniem.
Marzył o tej jednej, co dostrzega nie tylko skarb,
Ale duszę, co w bólu i chwałę się miesza.
Kobieta, co pokocha za wszystko, co jest,
Nie za to, co ma – nie za złoto, ni sławę.
Ale w jego sercu, głęboko w beznadziei,
Wciąż tkwiło pragnienie, by odnaleźć tę jedyną.
Tę, która dostrzega ból i łzy ukryte w mroku,
I wreszcie da mu to, czego szukał – miłość w całym jej wymiarze.
