"Córka – Ból i Nadzieja"

Szósty luty – dzień pełen łez,
strach i ból otulał mnie.
Serce biło w nierównym rytmie,
gdy o córeczkę walczyłem w ciszy.
Przyszedł oprawca, by presję zadać,
choć miał zakaz – chciał mnie nastraszyć.
Słowa jak nóż w serce wbijały,
ręce drżały, myśli krzyczały.
Bałem się tego, co mogło się stać,
policję wezwałem – interwencja trwała.
A ja samotny, osaczony,
cierpienie w oczach, ból nieukojony.
Sprawa ruszyła, lecz pełna ran,
madka się śmiała – to był jej plan.
Fałsz na jej ustach, lecz prawda w mych dłoniach,
dowody obnażyły jej kłamstw pochodnie.
Choć ból wciąż ściska, władza ograniczona,
mogę decydować – choć serce kona.
Co piątek dwie godziny w darze,
a ja czekam – w ciszy, w bólu i nadziei.
Siedem dni mija – wyrok dojrzewa,
kolejne kroki, by być, gdzie trzeba.
By tulić, kochać, by dać Ci siłę,
byś zawsze, moja córeczko, wiedziała – nie zostawię Cię nigdy.